Miałem najdziwniejszy sen: Spongebob. Został zminiaturyzowany i podzielony na dwóch idealnie synchronizujących się, małych tancerzy baletowych, tańczących we śnie. Sandy Wiewiórka nie mogła zasnąć. Mały tańczący Spongebob mieszkał w jej głowie za darmo. Byłby idealny w pilotowaniu helikoptera. Taki pełen gracji. Ona leci swoim helikopterem do jego domu i umieszcza małego, śpiącego, tańczącego Spongeboba przy sterach, jakby to był touchpad. I jest niesamowity. Każdy jego ruch, każdy krok, gdy się obraca i skacze, jest jak symfonia. Latujemy nad Paryżem, nad Sydney, nad Outbackiem. Aż przelatujemy nad Rio, a Sandy chce wznieść się wystarczająco wysoko, aby być na poziomie z Chrystusem Odkupicielem. Dotyka sterów i natychmiast wprowadza je w zstępujący prąd powietrzny, który uderza helikopterem w ziemię i w slumsowy budynek. Spongebob, znowu normalny, budzi się i rzuca zabawną uwagą. Koniec sceny. Gdzie jest moja umowa @Nickelodeon