W zeszłym roku, podobnie jak w 2024, 2023 i, cóż, prawdopodobnie w większości lat od 2005 roku, był Rokiem YouTube. Platforma wideo stała się ogromnie udana w każdym wymiarze: ma co najmniej 2,5 miliarda użytkowników miesięcznie i generuje ponad 10 miliardów dolarów przychodu z reklam kwartalnie. W sieci wygrała wojny o wideo długiego formatu ponad dekadę temu, a jej niegdyś marginalna gospodarka twórców wyprodukowała setki prawdziwych gwiazd. Teraz nie tylko konkuruje z serwisami streamingowymi takimi jak Netflix, ale je dominuje. Jednak na samej platformie historia nie jest taka prosta. Wiele twórców, zarówno nowych, jak i starych, odnosi sukcesy i rozwija się. W ostatnich miesiącach jednak niektórzy długoletni YouTuberzy zaczęli się niepokoić. Spędzili lata na budowaniu publiczności, śledzeniu trendów na platformie oraz internalizowaniu oficjalnych porad i ludowej mądrości YouTube, budując marki i zatrudniając pracowników. Ale utrzymanie widowni, jak niektórzy powiedzieli, wydaje się być coraz trudniejsze, wzrost stał się mniej przewidywalny, a czasami statystyki po prostu szaleją, wprawiając ich w egzystencjalną panikę. YouTube rośnie od dziesięcioleci, ale grupy YouTuberów spekulują na temat jego upadku — przynajmniej zastanawiają się, dlaczego dla nich wszystko wydaje się gorsze. Przeczytaj więcej od kolumnisty technologicznego Johna Herrmana: